![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Opracowane w oparciu o: www.abckota.pl/iok www.forum.miau.pl Nie ma najmniejszych przeciwwskazań, aby dzieci i koty mieszkały razem. Wszystko zależy tylko od zdrowego i odpowiedzialnego podejścia dorosłych. W przypadku posiadania kota w domu w którym jest niemowlę należy przez pierwsze kilka dni dokładnie pilnować jak zachowuje się kot. Większość kotów nie wykazuje agresji do nowego domownika .Wiele kotów chce również „ogrzać„ dziecko - i mogą się na nim układać w tym celu i tutaj konieczny byłby nadzór. Jednak w późniejszym czasie , jak dziecko trochę podrośnie kocie ciepło, mruczenie - doskonale wpływa na spokój ludzkiego dziecka i jego rozwój. Ten szkodliwy pogląd że kot może zagrażać dziecku został wzmocniony przez niemądre filmy, w których np. lekarz radzi kobiecie w ciąży pozbyć się kota. Koty nie duszą dzieci i nie wysysają z nich oddechu, jak wierzono w średniowieczu. Co nie znaczy, że małe dzieci i zwierzęta można beztrosko zostawiać bez opieki. Dzieci często nie rozumieją, że z kotem należy obchodzić się delikatnie i póki ten nie nauczy się unikania dziecięcej wylewności, może dojść do wzajemnego zranienia.Nie ma najmniejszych przeciwwskazań, aby dzieci i koty mieszkały razem. Wszystko zależy tylko od zdrowego i odpowiedzialnego podejścia dorosłych. Toxoplazmoza O toksoplazmozie narosło już wiele mitów. Postarajmy się wyciągnąć prawdziwe fakty. Tylko 10 % kociej populacji choruje na toksoplazmozę i może nas nią zarazić, Są to najczęściej tez koty wychodzące lub jedzące surowe mięso. Zasadniczo łatwiej się zarazić toksoplazmozą dzięki jedzeniu surowego mięsa niż od kota, szczególnie, kiedy kot nie je surowego mięsa. Kobieta może się przebadać i sprawdzić, czy już przeszła tę chorobę. Jeśli nie, to właściwie jedynym środkiem ostrożności, jaki należy przedsięwziąć w związku z kotem, jest unikanie kontaktu z kocim kałem, czyli albo zrezygnowanie z czyszczenia kociej kuwety (na rzecz innego domownika) albo robienie tego w rękawiczkach. Choroba przenosi się przez koci kał. Toksoplazmoza rozwija się w kale kota dopiero po 72 godzinach!!!! Nie ma wiec potrzeby żeby kota się pozbywać albo panikować z tego powodu. Zdrowy rozsadek i zachowanie higieny zdecydowanie wystarczy. Warto tez wiedzieć ze TOXOPLAZMOZE CIEZARNYCH SIE LECZY. Natomiast, zakażenie ciężarnej nie oznacza automatycznie przeniesienia zakażenia na płód. Choć takie ryzyko istnieje, prawidłowe leczenie je minimalizuje. Wypowiedź lekarza na temat toxo Beliowen na forum zakoceni.pl :Wyjaśniam: kobiecie w ciąży przy okazji pierwszych badań morfologicznych krwi zaleca sie wykonanie również badania serologicznego na obecność przeciwciał toxoplazmozy w klasie IgM i IgG. Dodatnie miano IgM powyżej pewnej wartości świadczy o toczącej sie infekcji. Owszem, toxo leczy sie, wykorzystując antybiotyki z grupy makrolidow. Dodatnie miano IgG świadczy o przebytej już infekcji toxo. Ale, jeśli w pierwszym badaniu okaże sie, z e kobieta ma dodatnie miano IgG, prowadzący ciążę lekarz ginekolog zaleci ponowne badanie w odstępie 3-4 tygodni od pierwszego. Ponieważ trzeba sprawdzić, czy przypadkiem dodatnie miano IgG nie wzrasta - bo wzrost świadczy również o toczącej sie ukrytej infekcji. Również do leczenia antybiotykiem z grupy makrolidow. Odniosę sie również do wypowiedzi o szczepieniach przeciw toxo. Owszem, wiadomo mi, ze trwają prace nad szczepionka - ale nawet, jeśli prace doszły już do testów klinicznych na zdrowych ochotnikach, na pewno jeszcze długo preparat nie będzie wykorzystany dla kobiet w ciąży. Co do zagrodzenia - jest bardzo istotne, ze infekcja toxo u matki nie oznacza automatycznej infekcji płodu. Ryzyko zakażenia wewnątrzmacicznego rośnie wraz z zaawansowaniem ciąży - od ok. 10-20% w pierwszym trymestrze do blisko 90% w trzecim trymestrze. Jednak, mimo statystycznie niewielkiego prawdopodobieństwa zakażenia, jeśli już do niego dojdzie w pierwszym trymestrze ciąży, skutki dla płodu mogą być fatalne do śmiertelnych włącznie. Toxo uszkadza zawsze OUN - ale o ile u płodu do ok. 16 tygodnia ciąży te uszkodzenia powodują śmierć lub poważne wady rozwojowe, o tyle u płodu powyżej 30 tygodnia ciąży uszkodzenia najczęściej obejmują gałki oczne - konsekwencja jest częściową lub całkowitą utrata wzroku, a wersja soft to uszkodzenie nerwów mięsni koordynujących ruchy gałek ocznych (zjawisko tzw. oczopląsu). Dodam, ze równie niebezpieczna bywa toxo u dziecka w wieku do 3 lat - tyle, ze wtedy to już rodzice/opiekunowie maja kontrole nad możliwością zakażenia. Toxo jest zdecydowanie choroba brudnych rąk, oocysty nie łatają w powietrzu. Kobieta, która przeszła toxo, a następnie zaszła w ciążę, nie ma możliwości zakażenia płodu. Ryzyko zakażenia wewnątrzmacicznego istnieje wyłącznie wówczas, gdy do infekcji przyszłej mamy dojdzie w czasie ciąży. Zdrowy organizm dorosłego człowieka: 1. Przechodzi infekcje zwykle bezobjawowo; 2. Bez wspomagania zewnętrznego potrzebuje na jej zwalczenie ok. 4-6 tygodni; 3. Zaczyna produkować przeciwciała, które, o ile nie nastąpi gwałtowne obniżenie odporności, praktycznie gwarantują, ze ponowny kontakt z pierwotniakiem nie doprowadzi do infekcji. Krótka historia o tym że dziecko może żyć pod jednym dachem z kotem ;) W naszym kraju dla większości osób, które nie maja i nie znają kotów, ciąża/małe dziecko i koty to sprawy nie do pogodzenia. Panuje jeszcze masa mitów rodem z średniowiecza, które są głęboko zakorzenione w niektórych umysłach i aż trudno uwierzyć że w dzisiejszych czasach jeszcze funkcjonują. Jednym z nich jest to, że zwierzaki a zwłaszcza koty powodują bezpłodność. Mnie jednak udało się zajść w ciążę pomimo czterech kotów stale rezydujących i kilkudziesięciu tymczasowych, które przewinęły się przez mój dom w czasie starania o dziecko ;) Doradzam jednak dla swojego własnego spokoju i bezpieczeństwa dziecka zrobić wcześniej badania na toxoplazmozę. Ja przeszłam toxo przed zajściem w ciąże w związku z tym nie musiałam scedować na nikogo innego obowiązków kuwetowych. Na początku ciąży padały pytania typu „co zrobisz z kotami jak się urodzi dziecko?” „nie boisz się ze je podrapią, zagryzą itp” Odpowiadałam zwięźle, odpowiednim tonem co zamierzam, więc pytania szybko się skończyły. Myślę, że to właśnie na tym etapie mniej asertywne i mało niezależne kobiety po raz pierwszy rozważają oddanie kotów i pod wpływem nacisków rodziny i innych życzliwych je oddają. Kolejny mit z jakim może sie spotkać ciężarna, to to że koty źle wpływają na ciążę. Moje dziecię urodziło się zdrowe jak rydz, z 4 kilową wagą. Podobnych przykładów gdzie wśród wielu kotów zostało poczęte i donoszone bez powikłań dziecko znam wiele. Brak kotów (czy jakichkolwiek innych zwierząt ) nie gwarantuje niestety tego że dziecko urodzi się zdrowe. Jednak doradzających mi, bym nie dotykała, nie całowała kotów i generalnie uważała było kilkoro ;) Ciąża szybko jednak mija i według niektórych nawet jeśli ciężarnej uda się ją przetrwać wśród kotów w jednym zdrowym kawałku, horror zacznie się jak dziecko przyjdzie na świat. Zagrożeń czyha wiele ze strony kotów: kot może podrapać, przebiec po dziecku, udusić podczas snu, zarazić chorobami (nie dosłyszałam jakimi) oraz wygryźć podczas snu ruszającą się grdykę niemowlęcia. Pozwolę sobie opisać jak to było w naszym przypadku. Dodam, że moje koty to koty po przejściach, średnio towarzyskie, potrafiące dziabnąć pazurem lub kłem jak im coś nie pasuje. Kiedy wróciłam z córką ze szpitala, o dziwo nie rzuciły się na nią z morderczymi zapędami ;) Zwyczajnie olały jej istnienie :). Kiedy zdarzały się chwile głośnego płaczu córki bywało, że ewakuowały się do cichszych pomieszczeń. Najczęściej jednak spały gdzieś w pobliżu mnie i córy. Po powrocie ze szpitala przez kilka dni nie zostawiałam ich samych razem, jednak z perspektywy czasu widzę że było to zupełnie bezzasadne. Zanim urodziła się córka, rozłożyliśmy jej łóżeczko które oczywiście było bardzo interesujące dla futrzastych. Mąż pilnował żeby tam nie właziły, mi było to wtedy obojętne, ale doceniłam jego starania po urodzeniu córki. Szczerze mówiąc wolałam kłaść mojego niemowlaka do niezakłaczonego łóżka. Może miałabym inne podejście gdyby moje koty chciały leżeć z córką, a nie na miękkich pachnących kocykach. W każdym bądź razie jedyne na co im nie pozwalaliśmy w związku z nowym domownikiem to spanie w niemowlęcym łóżku. Do momentu kiedy córka nie zaczęła raczkować koty wykazywały wobec niej raczej obojętność. Nie zdarzyło im się po niej przebiec, podrapać niechcąco ani nic z tych rzeczy którymi mnie straszono. Kiedy córka zaczęła być bardziej mobilna i zaczęła zauważać futrzaki, moja kotka zaczęła utrzymywać wobec niej bezpieczny dystans 2 metrów poza zasięg jej rąk, kocurek zaś ku mojemu zdziwieniu pozwalał się odrobinę maltretować. Sielanka trwała dość długo. Kiedy moja córa dorosła do wieku ok dwóch lat jej zabawy stały się bardziej denerwujące dla kotów. W chwili obecnej córka ma 2,5 roku, kotki bardzo kocha ale muszę uważać na jej zapędy wobec kotów, bo bywa czasem brutalna. Kilka razy dostała pazurem kiedy kot stracił cierpliwość ale muszę powiedzieć że koty są dla niej bardzo wyrozumiałe. Nie wyobrażam sobie ze mogłabym sie ich pozbyć tylko z powodu ze urodziło nam się dziecko. Moim zdaniem koty i dzieci świetnie ze sobą żyją tylko trzeba dać im trochę swobody w kontaktach oraz wkraczać wtedy kiedy należy. Dzięki temu mogę oglądać co dzień niesamowite sceny. Natalia P, mama 2,5 letniej Gabrysi Patryk, Hultaj i Bąbel Hultaj pojawił się u nas w 2004 roku , znajda z centrum Poznania, potem z adopcji od wolontariuszki z Poznania trafił do nas Bąbel w 2007r. Gdy Hultaj miał 4 lata a Bąbel rok na świat przyszedł nasz Synek.Pierwsze dni po powrocie ze szpitala Koty traktowały Patryka jak ciekawostkę - pewnie z nadzieją, że kolejna adopcja nie wchodzi w rachubę :) Oglądały go, wąchały, leżały w jego pobliżu, ale dawały jasno do zrozumienia, ze to ich terytorium i domagały się od nas poświęcania im tyle samo uwagi.. Już w ciąży Bąbel był przytulanką dla mojego rosnącego brzucha, mruczał piosenki :wink: , które miałam nadzieję potem skojarzy Patryk.W sumie tak się stało - obecnie Patryk i Babel wzajemnie się tarmoszą, bawią, kochają i biją :) Natomiast Hultaj z natury jest kotem poduszkowcem i takim pozostał. Lubi z Synem pospać, obserwować z daleka, ale bliskie relacje to nadmierne spoufalanie ;) Gdy w czasie ciąży ktoś obcy nas pytał co zrobicie jak dziecko będzie mieć alergię na koty - razem zgodnie odpowiadaliśmy „ oddamy dziecko, bo Koty były pierwsze ;) ” , dziś po 2 latach wspólnego życia wiemy, że Koty by nie zniknęły z naszego życia - najwyżej ogolone by chodziły :)))) Poniżej dokumentacja zdjęciowa ![]() Agata B, mama 2 letniego Patryka Szymek i trzy koty Jak się Szymek urodził Timon miał 10 lat, Alfa chyba 7, Lucy 2. Po przywiezieniu dziecka ze szpitala cała trójka najpierw została mu przedstawiona, obwachała jego i fotelik samochodowy, po czym przez kilka dni udawała, że go nie widzi :wink:. Bardzo szybko jednak nauczyły się, że „skorzystac z Pańci” (czyli ze mnie) najlepiej w trakcie karmienia, pod warunkiem, że się przytuli do dłoni po przeciwnej stronie, niż główka dziecka. Przez kolejne miesiące Timon przyjął rolę elektronicznej niani. Spał pod szymkowym łóżeczkiem (nie wchodzenia do łóżeczka nauczyłam juz w ciąży) i alarmował mnie miałczeniem i „prowadzeniem” do pokoju małego, kiedy tylko ten się poruszył lub zakwilił. Alfa ogólnie nie za specjalnie zwracała uwagę na dziecko, za to z chęcią korzystała z dzieciowych sprzętów (lezaczka np.). Lucy natomiast zaczęła żywiej reagowac na Szymka dopiero, jak ten zaczął się przemieszczać i ciagać za kudełki ;-). Przyjeła 2 sposoby postępowania z dzieckiem: 1) dziecko ma wolne rączki = uciekamy gdzieś, gdzie nas dziecko nie „ucapi”; 2) dziecko ma w rączkach coś pysznego = kochamy dziecko, strzelamy mu baranki, ocieramy sie o nie itp., pozwalajac mu na wszelkie „czułości”, byle by wydębić kawałek np. szyneczki. I tak jej mniej-wiecej do tej pory zostało. Szymon nauczył się już delikatności, ale było wiele sytuacji, kiedy to musiałam „ratować” koty. Jednak nigdy, ale to na prawdę nigdy - żaden z moich kotów nie pokazał Szymonowi nawet pazura, mimo, że wielokrotnie byłyby usprawiedliwione. „Przyparte do muru” zawsze ratowały się ucieczką. W stosunku do mnie, kiedy uznają, że „przekroczyłam granicę”, potrafią „się odgryźć” lub „oddrapać”. Dziecko natomiast jest święte! Jeden jedyny raz Timon - na prawdę doprowadzony do ostateczności (nie zdążyłam dobiec) - ugryzł Szymka. Zrobił to jednak w taki sposób, że Szymon objawił tylko głęboki szok w skutek tak kompletnie niespodziewanego zachowania kota, pocierając zupełnie nie tą raczkę, w którą został ugryziony :wink:. Teraz stosunki kocio-dzieciowe zaczynają się robić super, bo Szymon nauczył sie miłych kotom pieszczot, a one zaczęły do niego po te pieszczoty się zgłaszać. Jeśli zas chodzi o komentarze, to zawsze odpowiadałam, że wiem wszytsko, że rozmówca zapomniał jeszcze tylko dodać (jeśli zapomniał), że koty z pewnością przegryzą dziecku grdykę. I, że pozbędę się kotów natychmiast, jak tylko ktoś pokarze mi niemowlę, któremu widać grdykę! Jakoś to kończyło wszelkie komentarze :D! Aleksandra, mama Szymona ![]() Rozalka i jej strażniczka Bambi U nas pojawiło się dziecko, kiedy najstarszy kot miał prawie dziesięć lat, a najmłodszy pięć. Najbardziej małą lubi kotka Bambi, od początku nie odstępowała Jej na krok, co zresztą widać na fotkach, mówimy nawet, że Bambi jest strażniczką dziecka :). Pozostałe koty trzymają się też w pobliżu małej, są bardzo pozytywnie ustosunkowane do Niej, ale nie okazują aż takiej miłości jak Bambi. Jeśli chodzi o pytania: „Co zrobicie z kotami?” - i kiedy byłam w ciaży i teraz - odpowiadam, że: „Postaramy się jakoś je chronić przed dzieckiem i mamy nadzieję, że mała nie zrobi im krzywdy...” Odpowiedź oczywiście troszkę tendencyjna, ale miny pytających - bezcenne.:D Olga, mama Rozalki ![]() Grześ i tygrysy :) Ciążę miałam leżącą, więc koty siłą rzeczy leżały w łóżku ze mną, przytulanki do brzucha były zabronione, mimo, że kociaste chciały.Po powrocie ze szpitala Bolek zupełnie nie przejął sie dzieckiem. Do tej pory nie zwraca na małego uwagi. Tygrys w pierwszym tygodniu mieszkał pod wanną, w drugim w ostatnim pokoju, po jakiś 3 tygodniach wszedł do pokoju gdzie było dziecko. Koty śpią z/na dziecku od jakiegoś 9 miesiąca - wcześniej chciały ale nie pozwalałam. Od kiedy mały jest mobilny koty dużo bardziej uważają gdzie są rączki dziecka. Jak chcą się poprzytulać to nadstawiają grzbiet i zad, chronią głowę i wąsy. Bawią się dzieckiem w przeciąganie sznurka, łapią rzucane piłeczki. Gdy dziecko długo lub mocno płacze koty ocierają się o niego, czasem podchodzą do mnie i „naglącym” miauczeniem dają znać, że dzieje się krzywda. Nigdy nie ugryzły ani nie podrapały dziecka, nawet gdy niechcący zadał im ból. Po prostu wstaja i odchodzą. Basia, mama Grzesia ![]() Nie zawsze jest różowo... Przedstawiliśmy Państwu kilka historii o tym że koty i dzieci niekoniecznie się wykluczają.Więcej na naszym forum : kliknij TUTAJ Pozwolę sobie zamieścić wypowiedź jeszcze jednej mamy. Pani Dominika ma koty po przejściach i relacje z dzieckiem nie są takie jak w wcześniejszych opowieściach, jednak utrudnienia które się pojawiły nie zaważyły o tym zeby czworonozni domownicy musieli opuścić dom. ------------------------------------- W naszym przypadku relacje koty-dziecko nie układają się tak bezproblemowo :( . To znaczy, generalnie jest OK, ale bez wielkiej miłości ze strony kotów. Piotruś nie ma też żadnej taryfy ulgowej jeśli chodzi o gryzienie/drapanie, wręcz odwrotnie :twisted: . I nie chodzi o brak obycia ze strony dziecka, Piotruś nie szczypie ani nie ciągnie kotów za ogon, wie, że koty należy głaskać. Tyle że nie zawsze mu to wychodzi jak należy (ma w końcu dopiero rok i 3 miesiące), czasem głaszcze pod włos, a czasem trochę zbyt energicznie. U nas najpierw pojawił się Bigos, w 2005 roku. Po roku wzięliśmy mu to towarzystwa Gulasza, a trzy lata później na świat przyszedł Piotrek. Początkowo koty były zszokowane, obchodziły nosidło/wózek/leżaczek wolnym krokiem, na ugiętych nogach, niuchając ostrożnie co tam się znajduje. Po jakichś 2 miesiącach przywykły, zaczęły spać coraz bliżej Piotrusia, czasami wręcz się o niego opierając. Taka sielanka trwała jednak tylko do czasu, kiedy młody nauczył się raczkować, a później chodzić :twisted: . Obydwa koty nauczyły się szybko schodzić z drogi piszczącemu dziecku, które koniecznie chciało je przytulić. Gulasz do dziś chyba jeszcze nie dał się Piotrusiowi dotknąć, ale Bigos zazwyczaj pozwala mu się trochę potarmosić. Byle nie za długo, bo traci świętą cierpliwość i albo uszczypnie, albo ucieknie w niedostępne dziecku miejsce. Bigos nie znosi też dziecięcego płaczu, muszę stale uważać, bo płaczącego Piotrusia potrafi boleśnie ugryźć,do krwi. Dominika, mama Piotrusia ![]()
|
|