www.bombkarnia.com/

www.slubnapracownia.pl

www.mydlarnia-hebe.pl

www.geronde.pl

rek

rek

7 wrzesień 2010 Liczba naszych podopiecznych: 47Rok 2010: Adopcje 43 Kastracje 77







Opracowane w oparciu o:
www.abckota.pl/iok
www.forum.miau.pl

Pamiętaj, że dorosłe koty również potrzebują miłości i domu! One siedzą kilka razy dłużej w klatce niż maluchy idąc do schroniska przyjrzyj się uważnie wszystkim. Może okazać się, że czeka tam na Ciebie mądry i oddany przyjaciel, który już swoje w życiu przeszedł i wzięty do domu tym większą miłością Ci odpłaci.
Pamiętaj też, że to małe, puchate bardzo szybko rośnie i za trzy, cztery miesiące będzie już wyglądało jak dorosłych kotów w schronisku!

Najczęstszym argumentem, jaki przytaczają ludzie domagając się tylko i wyłącznie małego kotka jest, „bo małego da się wychować a starszego nie„. Jest to zwykły stereotyp, bzdura! Z dorosłym kotem można się naprawdę fantastycznie dogadać, on przede wszystkim o wiele rozumie! Nie jest już tak postrzelony, łatwiej dostosować mu się do domowych. Jest może nawet bardziej wdzięczny od malucha gdyż zdaje sobie sprawę, z jakiego piekła jest zabierany.
Kot ze schroniska
Prawda jest taka, że tysiące zwierząt umiera w schroniskach z tęsknoty za człowiekiem bądź z powodu chorób często tam panujących.

Wiele ze zwierząt przebywających w schroniskach to zwierzęta po przejściach, z nieznaną przeszłością, które mogą sprawiać na początku problemy. Należy się więc przygotować no to, iż pierwsze dni w naszym domu mogą być trudne zarówno dla nas jak i dla nich. To my wybraliśmy zwierzaka a nie on nas, więc dajmy mu czas, aby poznał swój nowy dom, poznał nas, pokochał a co najważniejsze, aby zrozumiał czego od niego oczekujemy.

Czas, czas i tylko czas jest potrzebny aby zaczął nas rozumieć, sprostał naszym oczekiwaniom, aby zapomniał o całym bólu jakiego niejednokrotnie doświadczył z rąk człowieka.

Najważniejsza rzecz na jaką należy zwrócić uwagę, kiedy bierzemy zwierzaka ze schroniska, to stan jego zdrowia.
Adopcja kota po przejsciach - nie bój się , poznaj fakty
Często wiele osób boi się kota/psa schroniskowego ze względu na choroby. Boi się kosztów leczenia, problemów z opieka nad chorym zwierzakiem. Musimy być szczerzy zwierzęta zabrane z większości schronisk są chore lub zaczynają chorować. Jest to związane z warunkami w schronisku – za dużo zwierząt za mało opiekunów, weterynarzy, odpowiedniego żywienia, stres zwierzaków przyczyniają się ze w schronisku panoszą się choroby.

Ale niech to nie będzie argumentem żeby nie brać zwierzaka. Ty jesteś jego jedyna szansą. Jeśli od razu pójdziesz z kotem do weterynarza i rozpoczniesz leczenie, koszty opieki nie są tak duże a pomyśl, jaka to radość pomoc zwierzakowi. Większość weterynarzy, jeśli powiesz ze kota masz ze schroniska potraktuje twój portfel bardziej ulgowo.
Zastanów się, nie bój się – WARTO!!!

Najczęściej kot z schroniska ulicy nie wygląda jak ten z reklamy czy pięknych zdjęć w gazetach czy kalendarzach – jest brudny , chudy ,czasem nieładnie pachnie dlatego odwracamy wzrok i nawet nie próbujemy dostrzec w nim piekna i bólu w cierpiacych oczach…ale uwierzcie mi z każdego z nich po kilku do kilkunastu dni pobytu w naszym domu wyłania się łabędź.. A wystarczy naprawdę niewiele - dobre jedzenie, ciepło , kochająca dłoń i wizyta u weterynarza…
Dlaczego warto adoptować dorosłego kota...
Z forum miau.pl (zebrane przez Nezia)

1. Można określić charakter kota: czy jest spokojny czy raczej lubi ruch...czy lubi się przytulać, czy toleruje dzieci, czy lubi się z dziećmi bawić, czy toleruje inne zwierzęta, czy nie boi się psów...
2. Najczęściej jest już wysterylizowana lub wykastrowany...
3. Zazwyczaj jest już zaszczepiony i odporniejszy na większość wirusowych chorób
4. Wie do czego służy drapak i kuweta
5. Szczególnie umie się odwdzięczyć za okazane uczucie
6. Robi mniejsze zamieszanie niż kociak...
7. Wie już wszystko, co szanujący się kot wiedzieć powinien
8. Doskonale wiadomo, „co z kota wyrośnie?”, bo jest już „wyrośnięty”
9. Wie od razu, co to noc, a co dzień
10. Od razu umie się sam sobą zająć przez kilka godzin
11. Karma dla „dużych” jest tańsza (to taki argument pół żartem - pół serio)
12. Kiedy wracam z pracy przybiega do drzwi, żeby mnie przywitać
13. Jest dorosła/y i nie w głowie jej/jemu jakieś nieprzewidywalne wyskoki
14. Przywiązują się bardzo
15. (zuza)Dogadać się z nimi mogę na każdy temat w kwestii tego, ze pewnych rzeczy wolałabym, żeby nie robiły
16. (zuza)Dorosłe koty nie są wcale wiele mniej słodkie i zabawne Choć potrzebują czasu, by to pokazać.
17. (Mała) Mój pierwszy kotek miał 5 tygodni i zapowiadała się przylepą. A wyrosła kocica z niezłym charakterkiem, nikt jej nie może dotknąć tylko ja. A teraz mam ok. 8 miesięczną kicie zgarniętą ze śmietnika i tuli się do mnie za dwie
18. (Kasia D.)Dorosły kot szukający domu to zazwyczaj kot po przejściach, porzucony, uratowany od uśpienia, kot po zmarłym opiekunie, etc.
Biorąc takiego kota często ratujesz mu życie.
19. (MariaD)Starsza temperuje wyskoki małej, mała rozruszała „starą ciotkę”, której doopa zaczęła rosnąć po sterylce.
20. (Tika)Jestem po prostu zszokowana jak taki duży kot potrafi okazać wdzięczność! Moja dorosła kota jest przekochana i naprawdę wszystkim gorąco polecam takie rozwiązanie!!!
21.(Kai) Komcia,, która jest prawie od maleńkości jest księżniczką na włościach, a Maurycy, złapany jako dorosły błąkający się jest tak kochający i wdzięczny, że trudno uwierzyć. I w przeciwieństwie do małej okazuje mi, że jestem dla niego ważniejsza od miski - mizianko przede wszystkim.
22. (Anka)Te przyjęte w wieku dorosłym jakby bardziej szanują to co otrzymały, niż te, które myślą, że dom po prostu jest i już.
No i problemy ze sterylką odpadły (chociaż nie do końca wziąwszy pod uwagę posterylkowe rujki Agatki). Ale za to Agatka tak widocznie cieszy się domem, że daje mi to ogromną satysfakcję
23. (Mysia)Byłam pewna, że przywiozę do domu dzikuskę, która będzie na mnie syczeć i chować się pod łóżkiem, a tymczasem wypuszczona z transportera przyszła prosto na moje kolana, tak, jakby witała się ze mną po długiej nieobecności - tuliła się do mnie, łasiła, mruczała - naprawdę płakałam wtedy z radości. To był kot, który na mnie czekał całe życie i w końcu udało nam się odnaleźć. Mysia wciąż przelewa na nas całą swoją kocią miłość.
24.(Archiesa) Gdy po 2 miesiącach od przybycia do mnie, Moria zaczęła się do mnie przytulać i wpatrywać rozmarzonym wzrokiem, to chodziłam dumna jak paw. Teraz, gdybym miała komuś polecać kotka, to tylko dorosłego.
25.(Czara) Nigdy nie miałam maleńkiego kotka
Kicia przyszła do mnie mając rok, zabrałam ja z ulicy - dzika, zaniedbana, wystraszona, ze złamanym zębem - była bita (((, zakatarzona - bida z nędzą . Do końca pozostała dziczka, jednak uwielbiała moje dziecko - biegła do niej na każde zapłakanie, a mnie po prostu kochała - wiedziałam o tym i już - wystarczyło ze spojrzałam w jej mądre oczy.....
Borek - wzięty ze schroniska - niby jeszcze młodziak - 5 miesięcy - ale po przejściach - wyciągnięty z rzeki - ktoś chciał go utopić wrzucając go tam w parszywej reklamówce. Ogromny pieszczoch, wita mnie pod drzwiami, śpi pod moja kołdra z główką na moim ramieniu...
Nie wiem czy adoptowane dorosłe koty bardziej kochają- ale wiem ze miłość ta jest ogromna.........
26.(Mruczka) Mruczka - wzięta ze schroniska - 5 letnia kotka - jest mądra, wdzięczna, kochana.
Ryś - od kociątka u nas - niezależny czort, specjalnie się nami (ludźmi) nie przejmuje
27. (olgaII)Lubię młode koty - obserwować urocze puchate kuleczki, ich dorastanie i szaleństwa
Ale nie wahałabym się szczególnie przed zaadoptowaniem dorosłego, przede wszystkim dlatego że duży TEŻ ZASŁUGUJE NA DOM i też chce mieć swojego człowieka
28.(KofeInka)Najbardziej przytulasty był właśnie ten „dorosły” cudowny, czarny i uwielbiający uwalać się - zwłaszcza na leżącego człowieka. Natomiast kota, w domu od małego - oooo! ta to ma charakterek!! [ale i tak jest najbardziej kochanym i rozpieszczonym kotuchem pod słońcem].
29.(Iśka)Ja adoptowałam Miętę zaraz jak odchowała swój pierwszy (i jedyny) miot.
Bardzo jestem szczęśliwa z jej powodu i zawsze będę orędowniczką adopcji dorosłych kotów.
Bardzo się cieszę, że te maluchy będą miały cudownie dzieciństwo i domki z prawdziwego zdarzenia i dorosłość szczęśliwą i starość.
30. (justyna_ebe)Bajka wzięta ze schroniska jako małe kocię, już zapomniała tamte smutne chwile i traktuje dom jakby tu była od zawsze.
Azja, kotka działkowa, ma 1,5 roku - przyszła do nas 1,5 miesiąca temu. I od dwóch tygodni nieustannie nas wzrusza - jej pierwsze wskoczenie na kolana było prawie rodzinnym świętem a przyjście rano do łóżka i ułożenie się na poduszce zaskutkowało moim godzinnym prawie bezruchem (całe szczęście że to była niedziela ). No i przybiega na każde zawołanie i codziennie wita nas wracających z pracy, mrucząc i kręcąc ósemki. Od razu też wiedziała do czego służy drapak i kuweta a przecież to działkowe stworzenie . Cudny kot
31.(Tika) Wiele jest z takiego dorosłego kotucha radości, a ile satysfakcji, gdy okazuje swoją miłość i przywiązanie! Przed chwileczką dzwoni do mnie TŻ i mówi:
TŻ: - Coś ci powiem, ale musisz usiąść!
Ja: -
TŻ: - Siedzisz już, no to trzymaj się mocno!
Ja: -
TŻ: - Soyka siedziała mi na kolanach
Ja: -
TŻ: Naprawdę!!
Ja:
Razem:

Bo mały kociak to zupełnie inna historia, a u dużego na miłość i zaufanie trzeba sobie zasłużyć i potem człowiek jest strrrrrrrrasznie dumny !
32.(WerkaI) Ja tez mam w domu kota dorosłego, którego przygarnęłam ze schroniska.
Lucek jest wspaniałym kotem, to on mnie codziennie wita kiedy wchodzę do domu wracając z pracy. Pozostałe dwa koty wychowałam od maleństwa ,ale wizę różnicę. Lucek mnie 'szanuje„, podczas gdy wet. robił mu zastrzyk -objął mnie łapkami za szyję, kiedy jest u mnie na kolanach patrzy mi w oczy ,a ślina się leje i leje Jest bardzo spokojny i opanowany. Pozostałe koty tylko patrzą żeby coś zmajstrować.
Młode koty szybciej znajdują chętnych nabywców(mówię o schronisku)Starsze czeka tam dożywocie. Ja również zwracałam się niejednokrotnie z apelem o adopcję starszych kotów. Udało mi się wyciągnąć ze schroniska w ubiegłym roku 6 dorosłych kotów ( nawet 8-latka).Wszyscy są zadowoleni ,wiem ponieważ mam z właścicielami kontakt.
33.(Zakocona)W 2003 roku przygarnęliśmy 2 koteczki dorosłe : Malwinkę i TYgrysię. Zostały same po śmierci starszej pani i nikt ich nie chciał. Na początku trzymały się razem. Jak one się kochały! Tygrysia pilnowała Maliwinki w ogrodzie, żeby się jej nic nie stało.
Teraz więzi między nimi rozluźniły się, bo mieszkają w większej kociej społeczności. Są kochane. Malwinka ze strachliwej, chudziutkiej koteczki stała się tłuściutką, gadatliwą dziewczynką. Nie odstępuje mnie. Właśnie siedzi przy mnie i mruczy. A Tygrysia jaka słodka ! Mam jeszcze 5 innych kotów, którym dałam dom, gdy były już dorosłe. Zmieniłam miejsce zamieszkania i żaden nie uciekł na stare śmieci. Zwłaszcza Balbina. Po pierwszym spacerze po okolicy wróciła tak szczęśliwa ! No cóż, stwierdziła, że znalazła terytorium niezwykle bogate w myszy, na które uwielbia polować, a następnie je zjadać. Nasze koty są bardzo grzeczne. Śpią w nocy i nie wiem nawet, że mam w domu 10 kotów. Miałam oczywiście też i małe kociaki, lecz nie ma porównania. Adopcja dorosłych kotów to na pewno mniej problemów wychowawczych. W zeszłym roku zaopiekowaliśmy się wynędzniałym kotem, który błąkał się po okolicy od wiosny. Teraz Kacperek jest tak radosny. Po prostu widać, że cieszy się ze swojego domku.
34. ( tomoe )A co do adopcji dorosłych kotów, to małe są małe tak krótko... zaraz i tak się robią dorosłe. Ja bardzo sobie chwalę moje adoptowane ”doroślaki„ czyli Migdzia i Balbinę. Newton się znalazł, jak miał ok. 4 - 5 miesięcy, i pamiętam jak myślałam ” O Boże! Żeby on już urósł i przestał tak latać po ścianach i wrzeszczeć przez 20 godzin na dobę... „

____________
materiały do tego rozdziału zostały pobrane za zgodną autora ze stron/y
http://arka.strefa.pl/kacik.html
http://www.kocie-zycie.prv.pl/

Odwiedziny:

w 2010: 64749

w dniu dzisiejszym: 8

gości na stronie: 2